Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2014

Dystans całkowity:1510.75 km (w terenie 1073.00 km; 71.02%)
Czas w ruchu:96:07
Średnia prędkość:15.72 km/h
Maksymalna prędkość:68.10 km/h
Suma podjazdów:29554 m
Maks. tętno maksymalne:179 (91 %)
Maks. tętno średnie:137 (69 %)
Suma kalorii:42574 kcal
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:62.95 km i 4h 00m
Więcej statystyk

Borówkowa beer

Środa, 16 lipca 2014 · Komentarze(0)
Spokojny wyjazd na Borówkowa i do sklepu na mały relaksik przy czeskim soczku ;)

Góry Sowie :)

Wtorek, 15 lipca 2014 · Komentarze(0)
Ponieważ dawno nie byłem na Wielkiej Sowie postanowiłem przy okazji jadąc tam porównać zjazd z Borówkową - oczywiście czerwonym pieszym. Oba zjazdy są trudne technicznie, jednak z Wielkiej Sowy jest mniejsze nachylenie za to więcej luźnych kamieni i krótkich patyków ala "urywacz haków" coś jak w Beskidach. Obie trasy dostarczają świetne emocje, podobnie nie wybaczają błędów bo najmniejszy będzie kosztowny :/


Początek jazdy, droga do Przełęczy Walimskiej


Wybrałem ten podjazd asfaltem o 21% nachyleniu w kierunku Schroniska Sowa


Zaczynają się korzonki :)



I kamyczki




Wielka Sowiej na szczycie :)


Zrobienie tego zdjęcia kosztowało mnie włożeniem ręki w mrowisko podczas ustawiania aparatu :(




Najlepszego fragmentu nie sfotografowałem ponieważ byłem zajęty jazdą :)


Na Przełęczy Jugowskiej pierwszy przymusowy postój przeciwdeszczowy


A drugi pod jakąś amboną bo nie było schronienia gdzie straciłem dobre półtorej godziny

I tak z mojego pięknego planu zrobienia trasy wyszły nici przez deszcz. Więcej czasu spędziłem w schronieniu niż na jeździe.

Hanusovice i walka z burzą

Poniedziałek, 14 lipca 2014 · Komentarze(0)
Kolejny podbój Hanusovic aby w końcu w słońcu skosztować Kvasnicową Holbę. I prawie się udało, bo znów mnie zmoczyło, tylko tym razem siedziałem w muzeum przy piwie :)

Przełęcz Płoszczyna

Muzeum piwowarskie Holba



I niestety deszcz :(


W drodze powrotnej jadę w kierunku Kralik i postanowiłem że pojadę do Dolni Maravy a tam zmierzę sie kolejny raz ze ścianą jaka mnie ostatnio o mało zabiła jak wracaliśmy z Bogdanem, Leą i Anią











Od Przełęczy Puchacza odliczam minuty zanim znów mnie zmoczy

I stało się, na 13-14% podjeździe pod Przełęcz Śnieżnicką muszę chować się pod jakąś choinką cały mokry. Po przeczekaniu jakieś poł godziny ruszam w kierunku Schroniska na Śnieżniku i znów robi się pogoda






A to zdjęcie zrobiłem na zjeździe do Janowej Góry

W Stroniu prawie upał, co za pogoda!!!!

Góry Orlickie

Sobota, 12 lipca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria CZ, Kotlina K-ka, MTB
Uczestnicy
/kolejny wpis z odzysku/

Któregoś pięknego dnia mieliśmy plan aby odwiedzić Góry Orlickie.Ponieważ nie posiadaliśmy żadnego planu, pojechaliśmy początkowo trasą Ryjka którą jakiś czas temu realizował. Pogoda w miarę, ciepło i na razie bez niespodzianek deszczowych. Jedziemy do Pokrzywna asfaltem skąd zaczyna się przygoda częściowo Górami Bystrzyckimi.

Docieramy do Zieleńca gdzie spotykamy bikera który miał plan pobić dziś 500 km na rowerze a jedzie już od parunastu godzin - on ma na liczniku 250 km a my 30 :/

Docieramy na Orlicę i o dziwo okazuje się że Ania przejechała tamtędy wiele razy ale na szczyt się nie wdrapała - aż do teraz :)




Nauka zjazdu na czerwonym ......

Kolejny punkt widokowy...




Są i bunkry...

Jakieś chatki....

A nawet bar :)


A na deser zaczęło padać, dobrze że do końca piwa ustało :)
Czeka nas wspinaczka na Velka Destna i słońce się pojawiło :)





A po drodze był prowiant :)




Najedzeni możemy spokojnie wjechać na Veka Destna






Dalej  jedziemy w nieznane :) (przynajmniej tak mi się wydawało bo jednak kiedyś tu byłem z Bogdanem), trasę troszkę modyfikujemy i wydłużamy niż pierwotnie planowaliśmy





Aby zobaczyć bunkry...




oraz Anesky Vrch

A po tym wszystkim było najciężej...bo trzeba było to zjeść :))))

Krótka jazdy pomiędzy opadami

Piątek, 11 lipca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Samotnie, Lądek
Dziś już cieplej,ale pogoda jakaś szalona. W ciągu godziny potrafił spaść grad, ulewa, zrobić się burza, wyszło słońce i tak na zmianę. Nie dało się nic ruszyć z domu. Po południu już było ciut lepiej ale dalej jakoś te czarne chmury krążyły więc za wiele nie pojeździłem. Na weekend ma być podobno lepiej, oby!

Lajtowo szosowo przeciwdeszczowo

Czwartek, 10 lipca 2014 · Komentarze(0)
W obawie przed kolejnymi opadami wybrałem trasę na lajcie i na szybko - Kłodzko i spowrotem z dokręceniem przez Przełęcz Lądecką gdzie zjeżdżając łąkami do Lutyni czekała mnie mała niezbyt przyjemnie pachnąca niespodzianka, a fe :( i musiałem rower myć w strumyku (siebie niestety też).

Naprawa SPD i test

Środa, 9 lipca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Lądek, Tool's
Reanimacja 540-stek które przed samym wyjazdem zaczęły strzelać seriami jak za karabinu. Rozkręcenie, nasmarowanie i ponowne skręcenie przyniosło efekt :)

Śnieżnik - Navrsi

Poniedziałek, 7 lipca 2014 · Komentarze(4)
Kategoria Wyprawa, Samotnie, CZ
Pogoda upalna, wpadłem więc na pomysł aby jechać na trawers. Niestety siłowo kiepsko się czułem i po dotarciu na Przełęcz Śnieżnicką postanawiam jechać do Navrsi na obiad i jakieś bro. Ale najbliższa droga wiedzie przez Śnieżnik. W sumie, czemu nie? W końcu nie licząc ostatniego wypadu na szczyt to dawno na rowerze tam nie byłem. Tak więc nadrabiam :)
Pierwszy raz na Śnieżniku nie czuję wiatru, zero - szok!!! Temperatura pokazuje mi 33'C :/
Ze Śnieżnika po Czeskiej stronie kawałka jechać się nie da bo jest zakaz,ale dalej już tak :)
A Navrsi ja zawsze super :)

Tam jadę :)

Widok ze Śnieżnika

Na szczycie :)



Fajny singielek którym oczywiście jadę  :)



Tu już nie wolno jechać i chyba się nie da?? Choć znam pewne osoby co by próbowały :)))


Z okolic Kralickiego Śnieżnika nie jest daleko do Navrsi, jadę więc tym szlakiem







Parking Navrsi



Obowiązkowo napój musi być :)

I coś jeszcze do niego :D

Paprsek na rozruch w kraju

Niedziela, 6 lipca 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Wyprawa, Samotnie, CZ
Na rozruch postanowiłem skoczyć na Paprsek na obiad. Niestety na początek dnia bardzo mocno moje plany weryfikuje pogoda. Pada po jakimś kwadransie od wyjazdu. Początkowo miałem wracać ale czekam. I jednak jadę dalej. Druga fala deszczu na Przęłeczy Gierałtowskiej, znów czekam. I dotarłem na Paprsek!! Jazda spokojna, relaksacyjna. Sił jakoś dziwnie brak :(




Mój obiad :)